|
lilithin
|
 |
« : Czerwiec 15, 2008, 09:56:37 » |
|
No właśnie... czy są na tym forum ludzie wierzący? Nie mam tu na myśli wyłącznie wiary katolickiej - mam na myśli jakiekolwiek wyznanie. Napiszcie, w co wierzycie i dlaczego wierzycie. Nie ma się czego wstydzić, naprawdę (nie wiem, dlaczego, ale w ostatnich czasach jakiekolwiek akty wiary uważane są za głupie, a ten, kto nie jest ateistą - jest wg ogółu "niedoukiem"). Ja kiedyś byłam praktykującą katoliczką, jednak z biegiem lat moje życie wkroczyło w tory, które kłóciły się zdecydowanie z nauką Kościoła, poza tym dzięki wytężonej pracy pewnej radiostacji zaczęłam wątpić, a moje chodzenie do kościoła stało się po prostu wypełnianiem obowiązku, dlatego też nieco ponad rok temu - w myśl zasady "obyś był zimny albo gorący, ale nigdy letni" - moja przygoda z katolicyzmem dobiegła końca, choć mam świadomość, że zawsze mogę tam wrócić, gdy poczuję taką potrzebę... ale to chyba będzie, jak już będę stara. Ale wierzę w Boga, i nawet czasem się do niego modlę... po prostu nie lubię masowych form religii. Dla mnie Bóg jest Stwórcą, Matką Ziemią, Bytem Wyższym - jak zwał, tak zwał, w każdym razie jest to rzecz osobista, poza tym imho nie trzeba być członkiem kościoła, aby zasłużyć na zbawienie - uważam, że mimo wszystko jestem dobrym człowiekiem, nigdy nikomu świadomie nie wyrządzałam krzywdy itp. Nie mam nic przeciwko uprawianiu seksu przed ślubem, nie mam nic przeciwko piciu alkoholu czy innym używkom (choć sama w żyłę sobie nie daję) - moim zdaniem wszystko jest dla ludzi, kwestia tylko, czy umie się z tego korzystać "rozsądnie i z pomysłem", jak mawiała moja matematyczka  .
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Rain
[ sex, drugs, rock'n'roll ! ]
Aktywny użytkownik
 
Reputacja +0/-0
Offline
Wiadomości: 133
|
 |
« Odpowiedz #1 : Czerwiec 15, 2008, 10:44:53 » |
|
Ja jestem początkowym buddystą który ma za sobą wiele lat katolickiej praktyki i sam kiedyś (nie tak wcale odległa przeszłość) chciał być księdzem.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
spitfireee
|
 |
« Odpowiedz #2 : Czerwiec 15, 2008, 11:24:43 » |
|
ja nie wierze w coś takiego jak "bóg". kiedyś chciałam zostać buddystką, tak jak Rain. bez skutku oczywiście. teraz pozostałam ateistką.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Hot, hot, hotter than hell You know she's gonna leave you well done Hot, hot, hotter than hell Burn you like the midday sun"
|
|
|
self made
Nowy użytkownik
Reputacja +0/-0
Offline
Wiadomości: 41
|
 |
« Odpowiedz #3 : Czerwiec 15, 2008, 11:26:23 » |
|
Ateistka. Podobają mi się założenia satanizmu i dość mocno się utożsamiam z tym.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
lilithin
|
 |
« Odpowiedz #4 : Czerwiec 15, 2008, 12:01:01 » |
|
Ale masz na myśli "satanizm" czy "szatanizm", bo to dwie różne sprawy  . Generalnie ci MYŚLĄCY sataniści mają założenia całkiem fajne, chociaż osobiście nie widzę zbyt wielkiej różnicy między filozofią satanistyczną a ateizmem, nie wiem, może za mało się wczytałam 
|
|
|
|
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 15, 2008, 12:03:43 wysłane przez lilithin »
|
Zapisane
|
|
|
|
|
Queen of Beers
|
 |
« Odpowiedz #5 : Czerwiec 15, 2008, 12:03:32 » |
|
Mam huśtawki emocjonalne i to się na mojej wierze odbija XD Czasami jestem agnostyczką i nie zawracam sobie po prostu głowy sprawami wiary, a innym razem mam tą swoją wiarę (i w sumie jestem bardzo wierząca). Ale co to za wiara? Nie bardzo wiem... połączenie różnych rzeczy: trochę chrześcijaństwa... trochę buddyzmu... i jestem deistką. To się nie zmienia raczej.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"This November... History will be made... The world is watching... The future is ours....
CHINESE DEMOCRACY starts NOW"
|
|
|
self made
Nowy użytkownik
Reputacja +0/-0
Offline
Wiadomości: 41
|
 |
« Odpowiedz #6 : Czerwiec 15, 2008, 12:16:35 » |
|
Ale masz na myśli "satanizm" czy "szatanizm", bo to dwie różne sprawy  . Wiem. I mam na myśli satanizm. ^^ Różnica między satanizmem a ateizmem jest taka, że ateizm to tylko odrzucanie wiary w istnienie bogów jakichkolwiek, a satanizm ma jeszcze jakieś 'głębsze' ideologie. Tzn. wyznaczające ścieżkę życia i takie tam. W sumie, jakby nie patrzeć, to będąc ateistą i tak sam o sobie decydujesz mając gdzieś wszystko inne, no, ale mimo wszystko chyba różni sie to nieco od satanizmu. Bo przykładowo, można być ateistą, który żyje w zgodzie ze światem, ale niekoniecznie jest egoistą i dba głównie o dobro własne, tak jak to jest w satanizmie. No. To taki mój tok rozumowania. ^^
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
luna
|
 |
« Odpowiedz #7 : Czerwiec 15, 2008, 01:58:30 » |
|
Haha, zabawny temat, przyznaję.
Po pierwsze - satanizm to dobra zabawa. Nie można nazwać tego 'religią', bo to zwyczajna filozofia życia. Podejrzewam, że swój wzorzec bierzesz z dobrze znanego mi forum 'satan.pl'. Jak to adminka, Myszołów, określiła, satanizm to taki 'mroczny humanizm'. Wywyższanie ego, szmery-bajery, zabawa w produkowanie się jako boga właśnie. Na dłuższą metę to jest strasznie monotonne, ograniczające, nudne. Mogę podać miliony argumentów na to. Co jak co, ale 'satanizmem oświeconym' wypełniłam się swego czasu na tyle, by wylewał mi się uszami, ustami, oczami i innymi naturalnymi otworami ciała. Niemniej, popieram go jako element PRZEJŚCIOWY, uznaję też oczywiście, że ktoś, kto nim się zajmuje, nie będzie go traktował jak takowy element, a będzie wierzył w jego nieprzemijalność, wieczystość i prawdziwość, niczym w jakieś (żeby nikogo nie urazić, nie dorzucę epitetów) Królestwo Boże. tak to już jest. polecam tylko, żeby w wieku lat 60, gdy jeszcze Ci nie przejdzie, zacząć się zastanawiać nad sobą. (;
Buddyzm - jego założenia kosmogoniczne absolutnie do mnie przemawiają, otwiera widzenie na energetykę, na subtelne światy, świat astralny, na czakry, na połączenie między światem subtelnym a fizycznym, ich oddziaływania na siebie, na reinkarnację, na brak sensu w ego, na karmę [przyczynę i skutek], na nirwanę, oświecenie i całą resztę. Jego ścieżki mogą być nieodpowiednie w sensie uniwersalnym, ale wszystkie założenia są po prostu prawdziwe i bezsensem jest dla mnie dyskusja z nimi, spieranie się i nieprzyjmowanie ich do świadomości.
Chrześcijaństwo, judaizm, islam, wszelka wiara w jakiegoś boga, bogów jako istoty niebieskie - traktuję to jako półświadome robienie sobie z mózgu papkę; gdy człowiek nie wierzy w swój potencjał, musi odnosić się do czegoś idealnego, bo ma wizję swojej ułomności, zamiast właśnie tego, że z natury jest idealny i po prostu do tej natury musi dojść, i to bynajmniej nie poprzez niestosowanie antykoncepcji, celibat przed ślubem, chodzenie co niedzielę do kościółka czy narzucanie sobie moralności wyznaczonej przez jakiegoś człowieka 2000 lat temu [swoją drogą, to jest ułatwianie sobie życia - masz gotową moralność, nie musisz humanistycznie rozważać żadnych czynów, wiesz, co jest grzechem, a co nie, możesz wybierać mniejsze zło na tej podstawie; o wiele trudniej jest być moralnym, mając swoją moralność, nad którą pracuje się ciężko jak mistrz dłuta nad posągiem swojej Wenery]. Owszem, istnieją różne istoty, które mają lepsze od nas pola energii, większe możliwości, ale nie są ideałami, które trzeba wielbić i ograniczać się. Jeśli ktoś ma kontrargumenty, również chętnie je przedyskutuję.
Ateizm - jeśli nie jest zamykaniem się na możliwości, jest ok. Jeśli jest ograniczający, zwłaszcza gdy racjonalizuje świat do skrajności, jest takim samym gównem, jakie serwuje ksiądz Rydzyk.
Agnostycyzm - powinien być etapem przejściowym, jak satanizm, ponieważ jest zwyczajnym niezdecydowaniem, a umywanie rąk od czegoś, co ma piekielny wpływ na nasze życie, to straszna strata czasu i narażanie się na czynniki, w które nie chce się wierzyć dla wygody. Bezsens.
W co wierzę? Nie pytajcie, bo musiałabym o tym pisać grubą książkę. Ale jest wiele świadomych osób, które dzielą ten światopogląd [bo religia to nie jest, bez jaj, nie interesuje mnie jakieś zapętlanie się w ideologie, które ograniczają i narzucają obowiązki]. Ot. To tyle, ile mam, sama z siebie, do powiedzenia.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
rathnait
Użytkownik

Reputacja +0/-0
Offline
Wiadomości: 67
|
 |
« Odpowiedz #8 : Czerwiec 15, 2008, 02:13:29 » |
|
jestem wychowana w wybitne katolickiej tradycji...
a obecnie... chyba jestem panteistką...
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
GreenWoman
|
 |
« Odpowiedz #9 : Czerwiec 15, 2008, 02:50:02 » |
|
byłam wychowywana w wierze katolickiej i jakoś to było powiedzmy, po prostu nigdy się nie zastanawiałam nad tym. kryzys zaczął się gdzieś tak przy bierzmowaniu, jak musiałam chodzić na te różne dziwne nabożeństwa i zbierać podpisy, uczyć się na zaliczenie itd. bo stwierdziłam wtedy, że w ogóle mnie to nie interesuje i nie wiem, po co chodzę do kościoła, skoro średnio mnie obchodzi, co się tam dzieje. tak naprawdę po bierzmowaniu zostało mi tylko trzecie imię [zuzanna, które szczerze uwielbiam i czasem używam zamiast pierwszego], bo poza tym to raczej już nie chcę mieć wiele wspólnego z kościołem katolickim. nie potrzebuję wiary, nie wiem, czy jest jakiś bóg, ale szczerze mówiąc nie bardzo mnie to interesuje. zatem w tym momencie nie wiem, jak się określić. katoliczką już raczej nie jestem, nie robię też za wiele, żeby znaleźć inne ewentualne pasujące mi wyznanie. i właściwie tak jest dobrze. nie potrzebuję w nic wierzyć.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
dzulien
|
 |
« Odpowiedz #10 : Czerwiec 15, 2008, 04:01:56 » |
|
od urodzenia byłam katoliczką, która generalnie nigdy tej wiary nie potrzebowała i chodziła do kościoła by odczepili się rodzice - potem trafiłam do chrześcijańskiej oazy, i tu zawiodłam się całkowicie na chrześcijaństwie i katolicyzmie, i wszystkich "zorganizowanych" formach wiary. teraz jestem ateistką, ale nie wykluczam możliwości zagłębienia się np. w buddyzm - ale to w przyszłości.
chrześcijaństwo, islam, judaizm - pasuje do tego cytat z Tołstoja: "właśnie dlatego są różne wiary, że ludzie innym wierzą - a sobie samym nie wierzą."
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
Naamah
Nowy użytkownik
Reputacja +0/-0
Offline
Wiadomości: 16
|
 |
« Odpowiedz #11 : Czerwiec 15, 2008, 07:00:16 » |
|
Wymieszanie buddyzmu wadżrajany z elementami setianizmu (Set jako "bóstwo opiekuńcze" - kto grał w D&D, zrozumie). W dodatku jestem praktykującą okultystką... chociaż ostatnio się zaniedbałam :/.
Co do typowej wiary Polaków... Nigdy jakoś nie miałam serca do chrześcijaństwa - i ogólnie monoteizmu. Niby mam komunię (bo rodzina; wiadomo, co może powiedzieć ośmioletni bachor), a nawet bierzmowanie (bo co może powiedzieć piętnastoletnia gówniara, kiedy ksiądz przychodzi do domu i mędzi) - dla świętego spokoju. Zresztą dzięki temu bierzmowaniu ostatecznie zarzuciłam chrześcijaństwo. Teraz muszę się tylko wybrać i wystąpić z kościoła - chociaż więcej z tym zachodu, niż to warte. Nota bene, bardzo się cieszę, że rodzice podchodzą do tego w sposób "twoja sprawa, twój światopogląd".
Co do chrześcijaństwa jako takiego, to znam wyznawców, kilkoro lubię i szanuję, inni doprowadzają mnie do szału, ale generalnie wszelkie religie monoteistyczne z systemem zakazów i nakazów to jeden wielki ogłupiacz.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
*** Jeżeli zapalimy świecę, pojawi się cień. Im bardziej przybliżamy się do światła, tym większy staje się cień za nami.  
|
|
|
LuciferSam
Nowy użytkownik
Reputacja +0/-0
Offline
Wiadomości: 31
|
 |
« Odpowiedz #12 : Czerwiec 15, 2008, 07:10:15 » |
|
moi rodzice nie wychowali mnie na katolika i nim nie jestem. ot , wszystko. nie wierzę w nic , nie praktykuję czarnej magii. myśle, więc jestem.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|
emilczak
|
 |
« Odpowiedz #13 : Czerwiec 16, 2008, 03:16:16 » |
|
wychowywana na siłę jestem na katoliczkę. jednak w głębi serca jestem temu kompletnie przeciwna. po wizycie w kościele ewangelickim, skłaniałabym się właśnie ku temu odłamowi chrześcijaństwa. jak będzie kiedyś, nie wiem.
|
|
|
|
|
Zapisane
|
"Rock is not a fuckin' image, it's a way of life." - by myself 
|
|
|
|
luna
|
 |
« Odpowiedz #14 : Czerwiec 16, 2008, 04:44:37 » |
|
po wizycie w kościele ewangelickim, skłaniałabym się właśnie ku temu odłamowi chrześcijaństwa. jak będzie kiedyś, nie wiem. czyli tylko chrześcijaństwo Cię interesuje? a poznawałaś chociaż inne światopoglądy? czy wszystko tylko tak po łebkach, byleby nie odchodzić od Jesusa? ;>
|
|
|
|
|
Zapisane
|
|
|
|
|