Temat przedstawia się trochę bardziej politycznie, ale ostatecznie można tu wyrażać ogólne mniemania na temat Wolności - w życiu, w państwie, w muzyce... Jak chcecie.
oryginalna treść tematu:
Proszę o przeczytanie przynajmniej tego pierwszego fragmentu.
co sądzicie o sytuacji w Tybecie?
Interesuje Was ona chociaż na tyle, by spojrzeć na chwilę w ekran TV, gdy usłyszycie jakąś relację, czy zupełnie nie obchodzi?
Uważacie, że my, ludzie w wolnym kraju, powinniśmy zajmować się swoją wolnością, a nie "problemami Chińczyków"?
Czy też (nawet jeśli nie fizycznie, to poglądowo) popieracie protesty na całym świecie i twardą postawę wobec łamania praw człowieka?
Jestem bardzo zaangażowana w kwestię Tybetu i wciąż wierzę, że pewnego dnia Chiny zmienią ustrój - wtedy wszystkie problemy rozwiążą się same, z czasem, być może bardzo długim, ale na pewno się rozwiążą.
Polska też była pod okupacją hitlerowską, też nas torturowano za próby przeżycia, potem rządzili nami komuniści, też nas torturowali, gdy próbowaliśmy mówić, co myślimy, ale udało nam się: jesteśmy wolnym państwem.
Moim zdaniem każdy człowiek obojętny poglądowo wobec Tybetu nie ma szacunku do swoich przodków, którzy walczyli za jego wolność... Za to, że ma teraz komputer, przed którym siedzi, może słuchać muzyki rockowej i dyskutować o niej, napisać na murze "Kaczyński to ch**", kształcić się, wydawać kasę na przyjemności, mieć marzenia i realizować się...
Tak, właśnie tyle dla mnie znaczy ta kwestia.
Pozdrawiam i bardzo dziękuję, jeśli to całe przeczytasz. Naprawdę.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Jeśli nie wiecie, o co chodzi, to tak w skrócie:# Tybetańczycy a Chińczycy to tak, jak dla Polaków Węgry czy coś takiego, zupełnie różny język, kultura, wierzenia...
# Chinom zależy na Tybecie, ponieważ znajdują się tam największe lub drugie co do wielkości na świecie złoża uranu i tym podobnych pierwiastków, większości zapewne nawet jeszcze nie odkryto - Chiny zaczęły je masowo wydobywać, nie dbając nawet o podstawy ekologii i niszcząc nienaruszany do tej pory NIGDY ekosystem himalajski...
# Tybet był wolnym państwem, miał swoje układy z Mongolią (oficjalnie należąc do imperium Mongołów)
# później Tybet nawiązał układ z Chinami, polegający na tym, że mistrzowie buddyzmu tybetańskiego nauczali cesarzów
# potem zmieniła się dynastia chińska i były jakieś konflikty, Tybet jednak trwał bez żadnych trwalszych ingerencji z zewnątrz, ludzie uznawali zwierzchność Dalajlamy, na zasadzie monarchii, i nie było z tym żadnych problemów
# "Według standardów prawa międzynarodowego Tybet przed agresją chińską na przełomie 1949 a 1950 roku był w pełni niepodległym państwem. Posiadał suwerenny rząd, swoją jednostkę monetarną, system pocztowy. Naród tybetański posiadał własny język, prawo i zwyczaje. W 1913 roku poprzedni XIII Dalajlama ogłosił niepodległość Tybetu a przed rokiem 1950 rząd tybetański podpisywał szereg układów międzynarodowych z takimi państwami jak Wielka Brytania, Mongolia i Nepal."
# gdy w Chinach pojawił się komunizm, Tybet został zaatakowany, ponieważ komuniści chcieli wyeliminować wszelką religię z powierzchni Chin, a poza tym - zdobyć nowe, cenne ziemie
# "Od tego czasu, według rządu tybetańskiego, w wyniku bezpośrednich działań okupanta zginęło około 1 200 000 Tybetańczyków, tysiące zostało uwięzionych i poddanych torturom za przekonania religijne i polityczne, zniszczonych zostało ponad 6 000 buddyjskich klasztorów – ważnych ośrodków religijnych, naukowych i medycznych."
Przykłady mniejszych i większych "zbrodni" w Tybecie:- Tybetańczyk na tym samym stanowisku co Chińczyk zarabia 3 razy mniej
- zmuszanie mnichów do zakładania rodzin, płodzenia dzieci...
- niszczenie budynków mających takie same wartości kulturowe co Wawel czy stara brama gnieźnieńska (Chińczycy zakradali się nawet do najmniejszych, wiejskich sakralnych budynków nocą, podkładali dynamity i wysadzali je razem z ludnością, która wewnątrz medytowała, mieszkała itd.)
- pewnego razu zaproponowano młodym Tybetankom przyłączenie się do szkoły pielęgniarskiej, obiecywano, że dzięki temu nie będą represjonować ich rodzin - wiadomo, że młode Tybetanki chętnie na to przystawały (w Azji ogólnie panuje niezwykłe poczucie zobowiązania wobec rodziców) - wszystkie zostawały przetrzymywane, gwałcone przez swoich "przełożonych" - trwało to latami, dopóki nie udawało się (co poniektórym tylko!) uciec
- dzieci tybetańskie nie mają szans na takie wykształcenie jak dzieci chińskie
- uczenie tybetańskiego jest karalne
- przyznanie się, że jest się zwolennikiem Dalajlamy, kończy się aresztem i torturami [dla Tybetańczyków Dalajlama to ktoś taki, jakby połączyć Jana Pawła II z Matką Boską Częstochowską, Piłsudskim i Wałęsą. poważnie.]
- próba ucieczki z Tybetu grozi zabiciem [tak zginęło wiele matek z dziećmi, które szły piechotą przez przełęcze Himalajów, zmierzając do Indii]
- w stolicy Tybetu Tybetańczycy stanowią może 30% społeczeństwa...
Poza tym:- gdy w Chinach w GOOGLE wpiszesz "prawa człowieka" wyskakuje "nie znaleziono"
- w fabrykach chińskich produkuje się WSZYSTKIE komercyjne rzeczy: jeansy, wszelkie ubrania, sprzęty komputerowe itd. Pracownikami są głównie niepełnoletnie chińskie dziewczynki (są niewykształcone, naiwne, posłuszne szefom-zawsze mężczyznom...), których dzień pracy wynosi 10 godzin + OBOWIĄZKOWO nadgodziny (czasem dzień pracy wydłuża się do 20 godzin, a pracują 7 dni w tygodniu). Pierwszej wypłaty pracownicy nigdy nie otrzymują. Nie wolno im zrezygnować z podpisanej umowy. Posiłki w pracy są odliczane od wypłaty. Za miesiąc harówki otrzymują ok. 300 polskich zł. Żeby pojechać do rodziny na święta, zbierają pieniądze przez 2 lata. Wypłaty często dostają z opóźnieniem 3 miesięcy. Za sen w pracy dodatkowo ucina się wypłaty. Jeśli nadchodzi dzień dostawy do Europy lub USA, pracownice muszą wyrobić się z produktami, wówczas pracują po 20h z tradycyjnymi przerwami na obiad i kolację.
- w Chinach panuje polityka antynatalistyczna. Wolno mieć tylko jedno dziecko. Jeśli kobieta zajdzie po raz drugi w ciążę, a dziecko będzie miało być dziewczynką, zostanie zamordowana (często wraz z całą rodziną) lub zmuszona do aborcji (nawet w 9 miesiącu ciąży). Na chłopców czasem pozwalają, ale bez znajomości lub prostytucji za pozwolenie na dziecko bywa z tym bardzo, bardzo ciężko.
- kobiety w ciąży, które nie zgadzają się na aborcję, torturuje się tak samo jak więźniów politycznych.
Europa wie o tym wszystkim, ale nie reaguje, bo dzięki komunistycznemu totalitaryzmowi ma najtańszą na całym świecie fabrykę. "Made in China" - wszystko, czego zapragniesz. Towary w Europie kosztują PRZYNAJMNIEJ 10 razy więcej niż płaci się w Chinach za ich produkcję.
* * * * * * * * * *
Jeśli ktoś jest zainteresowany tematem:
www.ratujtybet.org