nie chodzi o społeczeństwo, a o człowieka jako takiego. zauważ, że ludzie dążą do porządku i bezpieczeństwa, do konformizmu, gdy nie muszą sobie dupy zawracać niczym i mogą w spokoju rozmnażać się, zarabiać kasę itd. żadne formy anarchizmu nie mają sensu wobec tych - chyba genetycznie wrodzonych - skłonności.

no i nie mówię, że nie ma wyjątków. są tacy, którzy nie chcą się rozmnażać. ;]
krótko i zwięźle, ogół społeczeństwa ma genetycznie zakodyfikowane posiadanie wszystkiego głęboko w d.
i jest część, która potrafi to umiejętnie wykorzystać.
: \
ot:
podejście ludzi do 'zmieniania świata' ładnie podsumował Mrożek, tak mi się przypomniało że aż tu wkleję, choć offtop.
"W moim pokoju łóżko stało tu, szafa tam,a miedzy nimi stół. Aż mi się znudziło.Łóżko postawiłem tam a szafę tu. Przez jakis czas czułem ożywiony prąd nowości. Ale po pewnym czasie-znowu nudę. Doszedłem do wniosku,że źródłem nudy jest stół,a raczej jego nie zmienne,środkowe położenie. Stół przesunąłem tam,a łóżko na środek. Niekonformistycznie. Ponowna nowość ożywiła mnie ponownie i póki trwała, godziłem się na niekoformistyczną niedogodność,którą spowodowała. Bowiem teraz nie mogłem sypiać twarzą do ściany,co zawsze było moją ulubioną pozycją. Lecz po pewnym czasie nowość przestała być nowością,a pozostała tylko niedogodność. Wobec tego łóżko przesunąłem tu,a szafę na środek. Tym razem zmiana była radykalna. Bowiem szafa na środku to więcej niż nonkonformizm. To awangarda. Lecz po pewnym czasie... Ach,gdyby nie ten "pewnien czas". Krótko mówiąc,szafa na środku przestała mi się wydawać czymś nowym i niezwykłym. Należało dokonać przełomu,p owziąć zasadniczą decyzję. Jeżeli w określonych ramach, żadna zmiana nie jest możliwa, to należy wyjść poza te ramy całkowicie. Kiedy nie wystarcza nonkorfomizm, kiedy nie skutkuje awangarda, należy dokonać rewolucji. Postanowiłem więc spać w szafie. Każdy-kto próbował spać w szafie na stojąco-wie, że taka niewygoda w ogóle zasnąc nie pozwala,nie mówiąc już o omdlewaniu stóp o o bólach kręgosłupa. Tak,to była właściwa decyzja. Sukces, pełne zwycięstwo. Bo tym razem "pewien czas; okazał sie bezsilny. Po pewnym czasie nie tylko nie przyzwyczaiłem się do zmiany,czyli zmiana pozostała zmianą, lecz wyczuwałem tę zmianę coraz silniej, ponieważ ból wzmagał się z upływem czasu. Wszystko byłoby jak najlepiej, gdyby nie moja wytrzymałość fizyczna, która okazała się ograniczona. Pewnej nocy nie wytrzymałem. Wyszedłem z szafy i połozyłem się na łóżku. Spałem trzy doby. Po czym przesunąłem szafę pod ścianę, a stół na środek, bo szafa na środku mi przeszkadzała. Teraz znowu łóżko stoi tu,szafa tam,a miedzy nimi stól. Gdy dokucza mi nuda, wspominam czasy,kiedy byłem rewolucjonistą."