Smutne kawałki na deprechę? Co za dziwactwo. Ale jak już, to polecam Katatonię - Unfurl i Soils Song. Do tego Sigur Rós - Seaglopour (chyba tak się to pisze) i ogólnie całą płytę Takk. Anathemy płyta Natural Diseaster (może nie katastrofa, ale chyba najsłabsza a zarazem moja ulubiona ich płyta. tak wtrącając od siebie.)
A najlepiej, to nie wygłupiaj się jak wszystkie nastolatki, tylko puść sobie coś żywego i radosnego, Fugazi albo Mindless Self Indulgence.
